Szkoła inna niż wszystkie

Katolicka Publiczna Szkoła Podstawowa „Julin” * im. Heleny i Ignacego Jana Paderewskich w Kaliskach koło Łochowa nie istniałaby gdyby nie Stowarzyszenie Rozwoju Wsi „Julin” założone przez grupę rodziców, którzy w krytycznym momencie przyjęli sobie za cel ocalić szkołę, jej dorobek i wspomnienia . Ocalić od zapomnienia…

„Oprócz podstawowej działalności dydaktycznej musi być coś, co „trzyma” szkołę. Sam budynek to zbyt mało. Z miejscem musi być związana tradycja, historia, coś wokół czego można budować i gromadzić społeczność ”- pisze Danuta Laskowska w tekście „Ocalić szkołę” opublikowanym w portalu „Się dzieje”. Historia szkoły „Julin” związana jest między innymi z Heleną i Ignacym Paderewskimi. Helena Paderewska miała w okolicy majątek, a w pobliżu mieszkał słynny rysownik Szymon Kobyliński, który zainicjował współpracę placówki środowiskiem artystów. Dlatego na honorowym miejscu w szkole stoi fortepian, przekazany przez Teatr Narodowy. Dlatego w 1995 r. została w szkole otwarta Wiejska Izba Pamięci Heleny i Ignacego Jana Paderewskich.

julin

W 2008 r lokalny samorząd podjął decyzję o likwidacji szkoły. Rodzice nie mogli pogodzić się z tą decyzją. Zdecydowali się zmierzyć z problemem biorąc na siebie trud prowadzenia placówki. W lipcu tego samego roku zarejestrowali Stowarzyszenie Rozwoju Wsi „Julin”.

Jak tłumaczy Małgorzata Siuchta – wieloletnia nauczycielka szkoły – placówka stowarzyszeniowa jest taką samą szkołą, jak każda szkoła prowadzona przez gminę, jeżeli chodzi o wymagania, programy nauczania i podręczniki. Podlega kuratorium i realizuje tę samą podstawę programową, która obowiązuje wszystkie sąsiednie szkoły. Różnica polega na tym, że nauczyciele są zatrudnieni na podstawie kodeksu pracy, a nie Karty Nauczyciela, zatem wszystkie uprawnienia z niej wynikające ich nie obowiązują: świadczenia socjalne, dodatek wiejski, „trzynastka”… Zatrudnienie na podstawie kodeksu pracy pozwala na skuteczniejsze dobieranie kadry i szybkie reagowanie w sytuacji, kiedy nauczyciel się nie sprawdza. Dlatego szkoły prowadzone przez organizacje pozarządowe mogą nadal funkcjonować, choć mają mało uczniów… Bo mniej kosztują.
- Szkoła prowadzoną przez stowarzyszenie ma jednak dostęp do środków pozabudżetowych, do dotacji. Pieniędzy dla organizacji pozarządowych, dla stowarzyszeń jest bardzo dużo, tylko trzeba umieć je pozyskać. Małe wiejskie organizacje mają możliwość otrzymywania pieniędzy z różnych funduszy, ze środków UE, ale nie są do tego przygotowane. Dlatego tak ważne jest, żeby się uczyć. Trzeba się starać wykorzystywać szanse i możliwości. Trzeba mieć też odwagę korzystania z pieniędzy publicznych. Warto zaczynać od mniejszych grantów – 5–10 tys. zł, żeby nauczyć się pisania wniosków i zarządzania pieniędzmi europejskimi, a także rozliczania się z nich. Potem można sięgać po większe – mówi pani Małgorzata.

32-osobowa grupa uczniów wystarcza aby z gminnej dotacji można było sfinansować pensje nauczycieli w Julinie. Stowarzyszenie chciało, aby szkoła czymś się różniła od sąsiednich – stąd decyzja, aby specjalny nacisk położyć na krzewienie wartości chrześcijańskich, katolickich, tych, których coraz częściej brakuje w świecie rozpędzonym w gonitwie za pieniądzem.
Szkoła Julin została uratowana zanim rozpoczął się projekt Fundacji Tarcza, w czasie, gdy ludziom gotowym podjąć się wyzwania ratowania ocalenia placówki przed likwidacją było znacznie trudniej niż dziś. Jesteśmy pewni, że tym co przesądziło o sukcesie rodziców i nauczycieli zaangażowanych w przejęcie i poprowadzenie placówki były właśnie przyświecające im wartości. Społeczność małej szkółki stanęła w obronie wartości…

Fundacja Tarcza ma tę obronę w swym motto. A historię sprzed kilku lat przypominamy, aby dodać odwagi wszystkim, którzy wyzwanie mają dopiero przed sobą. W ramach projektu „ W obronie szkoły” pomogliśmy ocalić od niebytu i od zapomnienia 17 szkół podstawowych ofiarowując rodzicom i nauczycielom to, o co ludzie z Julina musieli zabiegać sami: wiedzę jak i skąd wziąć pieniądze potrzebne, aby jeszcze skuteczniej bronić wartości, wiedzę jak przebrnąć przez labirynty prawnych zawiłości związanych z procesem przejęcia i prowadzenia placówki. Miejcie odwagę sięgnąć po tę wiedzę i bronić wartości, a niemożliwe okaże się osiągalne.

*Julin jest niewielką mazowiecką miejscowością leżącą nad rzeką Liwiec, na terenie gminy Łochów, w powiecie węgrowskim.